2005-04-10 21:06:26 >>

dzień na refleksję



Wiedziałam, że cokolwiek się stanie, nie uniknę napisania na blogu czegokolwiek o tragicznym wydarzeniu, w jakim uczestniczyliśmy, o śmierci Papieża :(.
Właściwie, ta notka w założeniu miała być o czymś zupełnie innym. Chciałam napisać, że już nie wytrzymuję w szkole, że tęsknię do wakacji (do laata, do laata, do laata piechotą będę szła..), że w lipcu zdaję FCE co napełnia mnie trwogą i strachem.. że kot mi choruje i na lekarstwa wydałam 35 złotych...

Wydaje mi się, że pewnych tematów nie da się przeskoczyć. Prawdę mówiąc nie chodziłam na żadne demonstracje, urywałam łańcuszki szczęścia, na Biały Marsz przyszłam ubrana jak zwykle- na czarno, zresztą zaraz stamtąd uciekłam, bo było jak dla mnie za dużo ludzi (tłum mnie przeraża...). Mimo to udało mi się poczuć koniec pewnej epoki. Ech.. to wszystko jest so sad...

Chaotyczność tej notki przekracza wszelkie granice, ale to dlatego, że jestem w złym stanie psychicznym: urefleksyjniona, przygnębiona, znękana, przerażona wizją poniedziałku... potrzebuję trochę reanimacji...

P.S. A Totek-młotek ma się odezwać w końcuu.. bo jak nie to przyjadę i mu coś zrobię! XP

skomentuj (3)