2008-08-10 22:23:52 >> Ohayo~!
Wierzyć mi się nie chce, że ten zapomniany przez bogów i ludzi blog jeszcze egzystuje - sprawdziłam w zasadzie z nudów i moje zdziwienie było ogromne. Jakiekolwiek próby reanimacji tego zamierzchłego tworu przypominają reanimowanie trupa, ale mimo to pokuszę się o dodanie nowej notki. Może przeczytają ją ci z Was, którzy raz na rok sprawdzają wszystkie linki, żeby sprawdzić, które z nich jeszcze działają. Dodatkowo - przyznam się, zdenerwował mnie ten bajzel jaki panuje w księdze gości. Ludzie, nie wstyd wam wypisywać swoje ogłoszenia na tym grobie? ;) Ale skoro już zaczęłam tą notkę, to dla ciekawych i ciekawskich - krótki przegląd wydarzeń od zdania przez PD matury jakieś 2 lata temu:
- Z sympatii dla igieł, mrocznych szalonych doktorów w gotyckich mangach i z powodu różnorakich deficytów psychicznych aplikowałam na studia medyczne i nawet dostałam się;
- Wyjechałam do Mekki szajbusów z całego globu i innych sympatyków kitajskiej twórczości, czyli do Japonii na miesiąc z haczykiem - jak mnie weźmie ułańska fantazja to opiszę conieco, chociaż szczegóły mogły mi już uciec, jako że było to dwa lata temu;
- Zdałam pierwszy rok studiów bez większych problemów, jeśli nie liczyć problemów natury socjalnej - miałam nieszczęście mieszkać przez pół roku w akademiku z psychopatkami;
- Niestety, drugi rok uwaliłam już haniebnie przez biochemię, z czego wynika, że nadal jestem na drugim (i dłużej będę młoda ^--^)!
Oczywiscie w tak zwanym międzyczasie miało miejsce bez liku róznych sytuacji życiowych, których nie opiszę gdyż primo nie pamiętam, secundo nie ma to sensu ;>. W tej chwili wyrabiam coroczną wakacyjną pańszczyznę w szpitalu czego mam już serdecznie dosyć, i pociesza mnie tylko to, że przynajmniej pogoda jest raczej niewakacyjna, więc nie tracę tak wiele cennych wakacji.
Tyle na dziś reanimacji trupa, a może pacjent ożyje, kto wie? Są przypadki, w których medycyna jest bezsilna ^__-.
skomentuj (4)
2006-01-18 14:33:03 >> matury i inne bzdury *
Tak.. w Polszcze mamy sporo martwych przepisów a jednym z najbardziej martwych (najmartwiejszych?) jest ten punkt w regulaminie serwisu blog.pl, który mówi jakoś tak (no, nie pamiętam dokładnie, bo prawa nie studiuje ;)) - nie piszcie notek 8 tygodni a przyjdziemy i skasujemy wam bloga !! I już go nie odzyskacie!! Otóż okazało się, że jest to zwyczajna kicha, możecie nie pisać notek rok albo i pół roku (jak ja ostatnio piszę z taką semianualną częstotliwością ;D ) a nikt się tym nie zainteresuje i Blog wasz będzie nadal egzystował zakopany w jakichś ciemnych zakamarkach internetu. Tylko że nikt już do niego nie zajrzy, ale z drugiej strony do mnie jakoś nigdy nie waliły tłumy żeby zobaczyć co się tym razem naprodukowałam (hahahahaha).
Będąc świadoma zagrażającego mi przepisu, nie podjęłam żadnych zwyczajowych kroków zaradczych, polegajacych na napisaniu czegokolwiek bezsensownego żeby ludzie się śmiali ( aka: wczoraj w nocy śniło mi się że zjadłam dziesieciokilogramowe ciastko a kiedy się obudziłam to nie było poduszki ;__;), ale podjęłam się przeprowadzenia eksperymentu. Eksperyment polegał na sprawdzaniu co tydzień czy strona istnieje czy jeszcze nie ;D. PO którymś z kolei tygodniu wpadłam już w lekką irytację (co kurfa zapomnieli o mnie czy co :O ?? niemożliwe ..), po następnym doszłam do wniosku że na ludzką uczciwość w pewnych kwestiach nie ma po prostu co liczyć.. I zdecydowałam się napisać kolejną notkę...
Przeczytałam sobie przez ten czas dokładnie wszystkie komentarze, jakie dobre dusze zdecydowały się tu zostawić (i zlikwidowałam te komercyjne - a za reklamę zapłacili?? Nie? To WON!) i zaczęłam sie zastanawiać jak Wy (tzn osoby, które zadały sobie trud przeczytania więcej niż jednego zapisu i na tej podstawie wyrobiły sobie o mnie jakieś ogólne zdanie) sobie właściwie mnie wyobrażacie. Jak kiedyś poszłam na takie spotkanie branżowe w moim mieście, to pewna obecna tam Pani powiedziała do mnie coś w stylu "ja sobie zupełnie inaczej sobie wyobrażałam". I potem już siedziała and swoją wódką .. :DD. Bo ja w życiu realnym nie spelniam oczekiwań, niestety ;(. A tak btw to kiedy to spotkanie było wlaściwie? Wieki temu chyba O__O... Starzeję się :DD (jakby ktoś się pytał = jakby nie chciało się komuś czytać od poczatku wszystkiego co kiedykolwiek udało mi sie nasmęcić na tej stronie (czemu sie tak a'propos wcaje nie dziwię ;)) i przeprowadzać skomplikowanych obliczeń matematycznych, to teraz mam lat 18).
A teraz powiem Wam coś takiego, że zzieleniejecie - za 3 miesiące matura!!! Tak, za 3 miesiące, sprawdźcie w kalendarzu, zapytajcie mamy, brata, babci i sąsiada! Buahahahahaha! CO Wy tu jeszcze robicie?! Do książek! Do ksiażek! (kiedy to ja ostatnio widziałam moją książkę... oO.. ups).
Tym miłym akcentem kończymy dawkę bzdur na dziś.
* Pewnie się zastanawiacie dlaczego tak zatytułowałam notkę a o maturze napisałam 2,5 zdania na koniec? Otóż.....ja też nie wiem ;( Bo to cieżki temat jest...
skomentuj (13)
2005-05-06 18:18:59 >> high! :D
Ostatnio to już zupełnie nie wiem, co się ze mną dzieje... chodzę ulicą i uśmiecham się do wszystkich, wszystko jest dla mnie piękne, wszystko jest zabawne. Może to już objaw szaleństwa... Nie żebym chodziła i śmiała się na całe gardło, ale zyskałam jakiś nadnaturalny optymizm i pogodę ducha.. tylko ze jak siebie znam, to niedługo huśtawka opadnie znowu w dół, będe smędzić, marudzić i unikać pisania na blogu w obawie przed szerzeniem epidemii samobójstw ^__^'.
Być może jedną z przyczyn dobrego nastroju jest także to, że w końcu po nadludzkich wysiłkach udało mi się przypomnieć sobie PIN do mojej komórki, i zajęło mi to tylko 1534243 do potęgi 3543 minus 666 razy 666 prób ;DD! Jednakowoż jak sie okazało miało to tylko taki skutek, że zaraz po tym odebrałam 2 wściekłe telefony z pretensjami czemu nie odbieram telefonu... ludzie nie bijcie mnie, ja niewinna ;___;... ja mam tylko postępującą sklerozę i tego.. alkasetzera młodzieńczego ;D...
P.S. I chciałabym nakoniec oświadczyć ze jestem niepoprawna, bo znów szukam sobie przez internet znajomych z Korei ;).. potem będe marudzić, że mi czasu na odpowiadanie na maile nie starcza XP.
skomentuj (15)
2005-04-30 20:56:51 >> SĄSIAD, COME HOME TO AMERIKA!!!
Doszłam do wniosku, że mój najbliższy sąsiad zza płota ma wyjątkowego pecha, gdyż urodził się Polakiem, podczas gdy najszczęśliwiej pędziłby swój żywot na amerykańskim Południu.
POWODY, DLA KTÓRYCH MÓJ SĄSIAD POWINIEN URODZIĆ SIĘ FARMEREM NA AMERYKAŃSKIM POŁUDNIU:
1. Lubi koszule w kratkę i zawadiackie wąsy.
2. Przeszkadza mu muzyka dochodząca z mojego pokoju, co byłabym jeszcze w stanie zrozumieć, gdyby nie to, że nie puszczam jej na cały regulator, a sąsiad ma plastikowe, dźwiękoszczelne okna -__-.
3. W ogóle nasza chałupa jest mu solą w oku, gdyż jego zdaniem stoi zbyt blisko jego szacownej posesji (typowo amerykański odruch ochrony własnej prywatności;))
4. Nie przywiązuje dużej wagi do płotów - jego własny się rozpada, co jednakże daje jego psu możliwość swobodnego przeskakiwania w obie strony...
5. Snuje pretensje do mojej matki ze nie mówię mu "dzień dobry", natomiast na moje uprzejme pozdrowienia zawsze odpowiada grymasem twarzy i bliżej nieokreślonym ruchem głowy (ale to jest chyba takie bardziej jego własne shalenstffo...;D)
6. Kiedy raz przyjechał do nas znajomy, który jest dalekowschodniego pochodzenia i z racji tego ma czarne włosy i żółtą skórę, sąsiad akurat wyszedł pogrzebać sobie coś w ogrodzie i rozegrał się między nimi nastepujący dialog (monolog??)
Znajomy: Good morning! ^__^
Sąsiad: O.O
Znajomy: o_O ??
Sąsiad: O_____O! [I odwrócił się i poszedł se XD]
W związku z powyższym zastanawiam się, czy istnieje jakiś sposób, aby mojego pokrzywdzonego przez los sąsiada wykopać jakoś razem z jego płotem, ogródkiem, psem i głupawą córką, której hobby jest poezja śpiewana i urządzanie wieczorków poetyckich i przenieść w bezmiar amerykańskiej prerii? Byłaby to akcja nie bez pożytku dla ogółu :DD. Tylko angielskiego musiałby sie trochę pouczyć, ale myślę ze na miejscu przyszłoby mu to bez trudu, bo to z pewnością bystry człowiek jest, choć trzeba przyznać nie robi takiego wrażenia.. buahahaha
W ogóle jak się przeprowadzaliśmy to pamiętam że miałam jakieś szalone marzenia, że zaraz obok nas stanie dom jak z katalogu, z czerwonym dachem z dachówki i tarasem, i będzie mieszkała piękna uptown girl z którą ja w try miga zawiążę piękną przyjaźń z czasem przekształconą w udany związek dwóch dusz bratnich *___*... Ech, naoglądałam się chyba za dużo "Cudownych Istot" , "Mulholland Drive" i jeszcze jednego takiego filmu, ktorego tytułu już nie pamiętam XDD. Rzecz jasna w okolicy ludzie postawiali sobie takie wypasione posesje, z przeszklonymi dachami i glinianymi płotami, jednakże nie w sąsiedztwie naszej rudery XDD my mamy sąsiadów z trochę niższej półki ;)... ech, a miało być tak pięknie, wywiady miały być.. T__T
skomentuj (6)
2005-04-10 21:06:26 >> dzień na refleksję
Wiedziałam, że cokolwiek się stanie, nie uniknę napisania na blogu czegokolwiek o tragicznym wydarzeniu, w jakim uczestniczyliśmy, o śmierci Papieża :(.
Właściwie, ta notka w założeniu miała być o czymś zupełnie innym. Chciałam napisać, że już nie wytrzymuję w szkole, że tęsknię do wakacji (do laata, do laata, do laata piechotą będę szła..), że w lipcu zdaję FCE co napełnia mnie trwogą i strachem.. że kot mi choruje i na lekarstwa wydałam 35 złotych...
Wydaje mi się, że pewnych tematów nie da się przeskoczyć. Prawdę mówiąc nie chodziłam na żadne demonstracje, urywałam łańcuszki szczęścia, na Biały Marsz przyszłam ubrana jak zwykle- na czarno, zresztą zaraz stamtąd uciekłam, bo było jak dla mnie za dużo ludzi (tłum mnie przeraża...). Mimo to udało mi się poczuć koniec pewnej epoki. Ech.. to wszystko jest so sad...
Chaotyczność tej notki przekracza wszelkie granice, ale to dlatego, że jestem w złym stanie psychicznym: urefleksyjniona, przygnębiona, znękana, przerażona wizją poniedziałku... potrzebuję trochę reanimacji...
P.S. A Totek-młotek ma się odezwać w końcuu.. bo jak nie to przyjadę i mu coś zrobię! XP
skomentuj (3)
2005-02-05 18:12:16 >> cytat
Z książki od biologii:
" Pospolity w Ameryce wypławek Dugesia to 15-milimetrowe zwierzę z zezowatymi oczkami i odstającymi uszami"
Przepraszam bardzo, ja się o takich paskudztwach uczyć nie chcę i nie mogę.
skomentuj (9)
2004-10-01 11:32:50 >> i znowu o tym, jak coś się kończy a zaczyna się tylko szkoła -__-
Grrr... w porządek posiadania kota wpisuje się także to, że w pokoju wszystkie ołówki są już pogryzione, moje wszystkie kosmetyki rozrzucone na podłodze a ksero z niemieckiego odnalazłam właśnie głęboko pod łóżkiem, oczywiście nie w takim stanie, w jakim zostawiłam je na biurku :/.
A poza tym kociurek jest absolutnie śłodki.. ^____^ ze swoim czarnym futerkiem i złotymi oczkami.. kocham go!!! ;D Wszystkim polecam posiadanie kota, bo to bardzo odstresowuje, nawet jeśli jest to tak miaukliwy i znerwicowany egzemplarz jak mój.
Aha, mam już tak dosyć tej szkoły.. ze dzisiaj sobie ją podarowałam i zostałam w domu :) czuję się o wiele lepiej ^__^ czasami sobie myślę, czy nie byłoby fajnie załatwić sobie jakiś indywidualny tryb nauczania i w ogóle nie wychodzić z domu *___* marzenia...
Niestety są też dwie, bardzo nieprzyjemne wiadomości.. bardzo bardzo.. :( Pierwsza, że zdechł mój chomik, którego miałam przez ponad 3 lata.. ;___; a druga taka, że M. wyjechał!!! Na studia !!! T_______T coo ja zrobiee bez niegoooo.... (M. jeśli wlazłeś na tę stronę to nie czytaj, bo to nie dla Ciebie ;P!! A kysz!! ;D) Poważnie to zaczyna mi brakować paskudnika, ech.... mimo że od przeprowadzki nie mieszkaliśmy już obok siebie, to jednak odwiedzaliśmy się, a teraz on jest w Gdańsku, a ja siedzę sobie na wiosce z tramwajami =__=. Jest jakaś sprawiedliwosć na tym świecie? (To było pytanie retoryczne, ale ewentualnie po cichu każdy moze sobie odpowiedzeć. Nie zabraniam ;P )
Ech M... without you the poetry within me is dead... baw się dobrze na tych studiach przynajmniej ;).
skomentuj (21)
Created by Smeagol-Gollum
dla szablony4u